Archive for Wrzesień, 2008
Co czuję w środku
Wracając do pytania Conchity (mojej Bratniej Duszy) odnośnie tego co czuję w środku – im bardziej się nad tym zastanawiam tym mniej jestem pewien znaczenia słowa ‘moje’. Człowiek jest jak odbiornik i w zależności od tego, do czego się dostroi, tak odczuwa. Co z tego wszystkiego jest moje? Qrcze, nie wiem. Ego jest chyba moje. Nie jestem pewien, bo nie do końca mam świadomość tego, czym ono naprawdę jest. Chyba niczym. Ja czuję Ciszę i Przestrzeń w sobie. Czym ją danego dnia zapełnię, tym się cieszę, tym jestem.
Conchi: mówiłaś swego czasu, że niedługo tylko przez GG będziesz mogła ze mną naprawdę porozmawiać. A ja wiem, że gdy piszę, to mam czas żeby się zastanowić, przeanalizować, poczuć odpowiedź. I to też jest jak odbieranie. Gdy rozmawiasz z kimś bezpośrednio to nie masz tego czasu.
Zaczynam powoli rozumieć, że jestem takim ‘małym odbiornikiem’ i po prostu odbieram, bez względu czy jestem tego świadom czy nie. Moje niektóre gwałtowne zachowania w domu niekoniecznie muszą być moje. Zdaję sobie sprawę z tego jak to brzmi w ustach ojca dwójki dzieci. Uczę się filtrować >swoje< odruchy i na zewnątrz wygląda to całkiem zwyczajnie. Ale ja odbieram siebie jako…
Trudno mi to wytłumaczyć. Odbiornik ma swoją wolę i ma ją silniejszą niż inni, ale z niej jakby nie korzysta tak często jak inni. On jest szczęśliwy z powodu Ciszy i zawsze już chce z Nią być i płynie przez życie wraz z Nią. W Ciszy nie ma ego, nie ma jednostki. W mojej Ciszy jest dziś coś bliższego Pełni niż dawnej Pustce. I jest Przestrzeń, którą można zapełnić. Trudno mi to wytłumaczyć. To takie zwyczajne i powszechne.
Przestrzeń i formy przemawiają do mnnie Ciszą, która jest poza tymi formami. W każdej formie zaklęta jest ta Cisza.
I ja też jestem Ciszą, jestem Pustką, jestem Pełnią, Nadawcą, Odbiorcą i jednocześnie mnie nie ma. To nazywam moją Ciszą.
Pojęcia teraz nie mam czy ma to jakąś wartość praktyczną (może Wy wiecie?), ale wydaje mi się, że nie dałoby się już tego procesu ‘dojścia do Ciszy’ jakoś odwrócić. Nawet jeśli, to nie sądzę bym tego chciał.
Jak w Domu…
Stoję i patrzę na świat. Widzę zabiegane umysły, gubiące się w codziennym harmonogramie spraw, od których załatwienia wydawałoby się, tak wiele zależy.
Widziałem życie zgniecone, dla „wyższych” i ważniejszych celów, umierające samotnie w cierpieniu. Wokół tupot, samochody, dzieci, zwerzęta.
Widziałem życie niszczone, by człowiek mógł przeżyć.
Idę moją ulubioną leśną drogą. Wzdłuż niej poukładane są pocięte pnie drzew. Środek tego i tak małego lasku został wykarczowany, pozostawiono tylko drzewa na jego obwodzie.
Pieniądze, pieniądze, pieniądze. Jak im zaradzić?
Zamykam oczy i powoli zapadam w Ciszę.
W Ciszy nie ma rozdziałow i własności. W Ciszy jesteśmy Stwórczą Świadomością, niczym mniej, niczym więcej, wszystko inne to to, co My możemy stworzyć za pomoca naszych myśli, emocji i materialnych ciał.
Wspaniała Cisza wypełnia mnie po brzegi i znów czuję się w tym lasku jak w jakimś dawno opuszczonym Domu, gdy wraca się do Niego po latach.
Ukojenie i radość przyćmiewają to co materialne.
Dłonie
Wyciągam obie dłonie lekko przed siebie na szerokość ramion, wnętrzem zwrócone są do siebie.
Wyciszam myśli. Zaczynam bardzo powoli zbliżać dłonie do siebie. Wyciszam się maksymalnie….
Zaczynam odczuwać opór, jakby między dłońmi pojawił się jakiś delikatny balonik. Zbliżam dłonie jeszcze bardziej. Opór wzmacnia się.
Teraz oddalam dłonie od siebie, opór znika. Zbliżam ponownie i znów odczucie jakby między moimi dłońmi znajdowała się kula zrobiona z zagęszczonego powietrza…
Nasze Dłonie…
Energia Słońca
Jest lato. Idę polną drogą. Czuje głód. Słońce w pełni swej okazałości świeci niemal nad moją głową. Czuję Jego energię niemal namacalnie. Chcę ją przyjąć do siebie, chcę oddychać tą energią. Wciągam ją w siebie z każdym wdechem, wydycham szkodliwości z każdym wydechem. Słońce mnie karmi. Czuję jak życiodajna energia wpływa przez moje nozdrza, niemal ją widzę… głód gdzieś zniknął…
- Tato? Nie czujesz tego, tej energii wokół?
- Jakiej energii?
- No, wdychasz ją razem z powietrzem, nie czujesz?
Mój ojciec zrobił kilka wdechów, co zaowocowało świszczącym dźwiękiem wydobywającym się z Jego chorych zatok.
- Nic nie czuję.
Jak nauczyłem się Ciszy
Moją słabością są moje nieposłuszne myśli, więc walczę o panowanie w mojej głowie. Myśli są przebiegłe, podstępnie odwracają moją uwagę od zamiaru wyciszenia.
Uważność, Skupienie, Bezwzględność, Ekspresja.
Oto ścieżka Wojownika Ciszy.
Uważność to świadomość tego, co chcę osiągnąć i do czego zmierzam. Pamiętam o Ciszy, do której dążę, pamiętam o niej bezustannie, każdą decyzję podejmuję pod tym kątem.
Skupienie to koncentracja uwagi na tym, co chcę osiągnąć. Kiedy wyciszam myśli to zajmuję się wyłącznie tym i nic innego mnie nie zajmuje. Tylko Cisza ma znaczenie.
Całkowita Bezwzględność wobec zakłócających Ciszę myśli. Myśli nie mają znaczenia, gdy zależy mi na Ciszy. Nie mogę więc poświęcać im uwagi.
Ekspresja nagromadzonej energii w sporcie, ruchu, pracy fizycznej, Trening wyciszania myśli uświadomił mi ile energii tracimy na utrzymywanie w świadomości różnych procesów myślowych. Muszę zużywać tą energię na coś innego, najlepiej na wysiłek fizyczny.
Na początku odwracałem uwagę od myśli, np. niewygodną pozycją siedzącą, albo muzyką. Można też wpatrywać się bez opamiętania w płomień świecy albo inny przedmiot.
Skuteczna okazała się też koncentracja na liczeniu oddechów.
Mój trening trwał jakieś dwa miesiące ciągłego wysiłku i pracy. W nagrodę uzyskałem wewnętrzną Ciszę.
Wieczorna Cisza
Siedzę na trawie. Wokół panuje już wieczorny półmrok, gdy przymykam oczy. Samotnicza Cisza. Pełna piękna jakie mnie otacza, gdy ja zamykam oczy.
Okoliczne ptaki, świerszcze, szum drzew… zapach trawy, ziemi, gwieździstego nieba…
Ogarnia mnie chłód cichej, letniej nocy. Wokół panuje już kompletna cisza. We mnie i wokół mnie.
Chłodny jestem i krystaliczny jak Gwieździste Niebo.
Wstaję zapatrzony w Horyzont. Kieruje wzrok ku Gwiazdom.
„Jesteśmy jak Wy. Światełka w Ciemności.”
Jestem Pustką, jestem Ciszą, jestem Pięknem i Brzydotą. Życiem i Śmiercią.
„Jak Wewnątrz, tak i na Zewnątrz”.
Wracam do domu. Jutro pobudka o 5 na autobus, na uczelnię. Moją Ciszę zabiorę ze sobą.
…
Kroczyć pełnym Ciszy uśmiechem
Przez świat
Dotykać istoty rzeczy
Smakując kawę
I cieszyć się tym wszystkim
Czego oczy jeszcze nie widzą
Jestem Samotnikiem
Obleczonym w jaskrawość poranka
Którego końca nie widać
Którego koniec jedynie czasem czuję
Moja Cisza
Kiedyś śmierć mnie dopadnie, a ja – ciekaw jej tajemnic – z uśmiechem chwycę ją za rękę.
Kiedy już wyboru nie będzie…
Lecz w zatrzymaniu nie ma śmierci, jest tylko stałość, ostateczna niezmienność wszechświata. Każdego wszechświata. Zatrzymaj się, zatrzymaj się, a śmierć dla ciebie zniknie!
Ciało daje mi…. poczucie bezpieczeństwa. Gdy jestem w nim to czuję się pewniej.
Ciało mi dane… przez moich rodziców, kiedyś do piachu wróci. I nie będzie „zmiłuj”. Pożegnam się z nim, być może już jutro… może nawet dziś. Nigdy nic nie wiadomo.
Jedyna pewność to to uczucie wewnątrz mojej świadomości. Uczucie, że wszystko jest OK, że rozpostarta jest nade mną opiekuńcza siła. Że jakoś to będzie.
Odnalazłem to uczucie dzięki Ciszy. Przewodzi mi ono w trudnych chwilach…
Chciałbym w ostatniej chwili mojego życia móc przypomnieć sobie o Ciszy. Poczuć Ją. Doświadczyć jeszcze jeden raz.
Chciałbym żeby zawsze już ze mną była moja Cisza.
…
Samotnik
Kim jestem? Jestem głosem samotnika, wygnańca, obrońcy słusznej sprawy. W samotności gram moją melodię, podążam moją wąską ścieżką.
Nie tęsknię do tego świata. Szczerze mówiąc niewiele mnie on obchodzi. Chciałbym zamknąć się w jakimś ortodoksyjnym klasztorze. Dźwięk dzwonu klasztornego, poranne modlitwy śpiewnych, męskich głosów rozbrzmiewające echem w świątyni, samotnicza i trudna walka z własną słabością, cielesnością i bałwochwalstwem.
Samotność jest wielkim nauczycielem. Każdego kto jej podoła, każdemu, kto ujarzmi ją i uczyni swym sługą wyjawi tajemnice tego i tamtego świata.
Samotniczy jestem. Tak jak każdy człowiek na Ziemi.
Ale w środku nie mam samotności. W środku mam nieskończoną, kochającą mnie pełnią Miłości Obecność.
Ona jest dla mnie wszystkim, ja jestem dla Niej otwarty jak księga, którą razem piszemy.
Nic nas nie rozdzieli, bo jesteśmy Jednością. Ani życie, ani śmierć. Ona mnie poprowadzi tam, gdzie żaden żywy człowiek nie bywał. Ona poprowadzi mnie kiedyś tam, dokąd zawsze chciałem wrócić.
Ona poprowadzi mnie, gdzie Dom mój.

