Archive for Październik, 2008
Rozgryzłem Was
Ostatnio specyficzne odczucia sugerują mi, że ja nie żyję już na Ziemi jako żywy człowiek, ale jestem w czymś w rodzaju Centrum Uzdrowień.
Skąd u mnie takie odczucia? Ano bezustannie, w mniej więcej stałych odstępach czasu przydarzają mi się wydarzenia, które ujawniają jakieś „niedociągnięcia” w mojej osobowości, metodach rozwiązywania problemów, sposobie rozumowania, itp. Wiem, wiem, każdy tak ma. No i to jest najzabawniejsze, że nie jet to oczywistą wiedzą, że życie jest jak najbardziej uparty i bezlitosny nauczyciel, który dopóty będzie pokazywał mi moją niedoskonałość, dopóki sobie z nią nie poradzę. Czytaj dalej »
Mój Dom…
Jedziemy pociągiem na wycieczkę. Jesteśmy w komplecie – ja, Conchi i dzieci. Wszyscy są podnieceni, bo wybraliśmy się wreszcie na wymarzoną wycieczkę do ciepłych krajów. To był pomysł Conchity, ona zna jakieś super miejsce, do którego postanowiła nas zabrać. Wreszcie wysiadamy, ale pociąg za szybko odjechał i część bagażów została w środku.
Przerażenie szybko ustępuje miejsca nowym wrażeniom: jesteśmy w czymś w rodzaju restauracji, ale wystarczająco zaściankowej i luźnej, by czuć się w niej swobodnie. Ale nikt tutaj nie pali, nie rozrabia, wszyscy są pełni szacunku i miłości do tego miejsca… Mamy nawet możliwość podłączenia komputera do wielkiego monitora wiszącego na jednej ze ścian. Włączam komputer i co widzę? Na monitorze obraz zaczyna się „wypalać”, zupełnie jak w trakcie seansów w kinie, gdy klisza zbytnio się nagrzewa. Dochodzi do mnie myśl, że komputery nie wytrzymują tropikalnych warunków. Rzeczywiście było tam gorąco, ale tak przyjemnie, nie uciążliwie. Cóż, komputer mam z głowy :) Czytaj dalej »
jestem
jestem zwykła przestrzenią
już bez zamiarów
zatrzymałem się
gdy jeszcze mogłem
w ciszy
dostrzegam i rozumiem
to
co jest we mnie
w przestrzeni
teraz jest mi dobrze
wiem
tutaj jest moja siła
w mojej ciszy
O cierpieniu
***
„Człowiek, którego spotkało zło, nie pragnie unicestwić go w ogóle, ale uwolnić się od niego, wyrzucić poza siebie. Bóg nie posiada tego „na zewnątrz”, gdzie mógłby przerzucić zło: sferą Jego istnienia jest wszystko. Bóg może tylko pragnąć, aby zło zostało unicestwione. Ale zło zapadnie się w nicość tylko przez zetknięcie się z Bogiem.”
***
„wiara to wierzyć, że rzeczywistość jest miłością, widząc ją jasno taką, jaka jest. „
***
„Mówić jak Iwan Karamazow: <<Nic nie może wynagrodzić jednej łzy dziecka>>. A jednak godzić się na te wszystkie łzy i na te niezliczone okropności – nie dlatego, że być może są w jakiś sposób wynagradzane, ale dla nich samych. Godzić się na to, aby były, po prostu dlatego, że są.”
***
„Cierpienie nic nie oznacza. Trzeba pokochać je w jego rzeczywistości, którą jest nieobecność znaczenia. W przeciwnym razie nie kocha się Boga.”
***
„Cierpienie pozostaje jakimś stosunkiem do radości: w stanie głębokiej i czystej radości jesteśmy w równym stopniu pozbawieni dobra, bo całe dobro jest w przedmiocie, który nas napełnia radością.”
***
harmonia
nieważne, czy bóg jakiś istnieje
czy nie
nieważne co mówią
najwięksi tego świata
Nieważne
na czym największe pieniądze
Jestem świadomością siebie
którego nie ma
choć nie jestem już nim
nic nie jest ważne
w obliczu tego uczucia
Podążać
Podążać
Tam gdzie ludzki wzrok nie sięgnie nigdy
Błysnąć
Wszystkim Ziemianom na pożegnanie Niewidzialnym Światłem
I Odejść
Gdzie Dom mój
Inny punkt widzenia
Większość rzeczy jakimi zajmuje się przeciętny obywatel w trakcie swojego życia nie ma większego sensu. Jedyny sens i cel to przetrwać.
Przetrwać po to, by dożyć starości?
Jak niewiele człowiek uczy się w trakcie jednego ludzkiego życia… dwie, może trzy zasady objawiają się w danym życiu, z czego przyswajana jest czasem jedna.
Pamiętam taki moment, w którym byłem świadomy tego, że reszta świata żyje jak we śnie. Stąpałem po ziemi jak przybysz z innego świata. Ze świata prawdy, zrozumienia i harmonii.
I widziałem ten świat jako świat fałszu, niewiedzy i chaosu. Świat zagubienia, zagubienia jakiejkolwiek wiedzy o sobie, swojej przeszłości, celach, marzeniach…
Potem zdecydowałem, że i ja rzucę się w ten koszmarny wir, by poznać go od podszewki, lepiej zrozumieć i może coś zaradzić.
Męczący był to upadek i bolesny, dużo wysiłku ode mnie wymagał.
Teraz mamy dwójkę dzieci, dom, samochód, pracę… siedzę w tym już trochę. Tutejszy świat to świat zobowiązań i umów zawieranych w wyniku wzajemnych relacji, potrzeb, emocji, wypadków, itd. Zerwanie niektórych z tych relacji może być bolesne, inne przynoszą otuchę i radość. Wchodzisz w tą sieć zobowiązań i żyjesz w niej najczęściej do śmierci. Albo i dłużej.
I tylko świadomość tego, że istnieje Coś więcej, niż ten hałaśliwy miejscami światek pozwala mi odzyskać dystans i spokój. Nie, to ja czasem daję sobie możliwość przypomnienia sobie, że istnieje inny sposób widzenia świata.
Im dłużej człowiek patrzy na to w ten sposób tym mocniej odczuwa Miłość. Lub inaczej mówiąc – wraca do stanu równowagi.
Nie jestem z tego bałaganiarskiego światka. I nigdy nie będę.
Więc skąd ja jestem?
Cisza zapadła w mej głowie. Widzę dużą, niebieską planetę. Przeziera zza niej jasnopomarańczowe słońce a obok planety jest jakiś czarny obiekt. Jakby planeta, ale całkowicie czarna. Ta Niebieska Planeta to mój Dom. Jest o wiele większa od Ziemi i jest Pełnym Ciszy Spokojem.
Pozdrawiam Was, Ziemianie :D

















