Archive for Styczeń, 2010
Joe Vitae – podróże do wnętrza siebie
Koleś promuje swoją najnowszą książkę, która właśnie ma premierę w Polsce. Jestem pełen rezerwy do całej tej jego kampani z „Sekretem” na czele. Ale posłuchac można:
Geny a duchowość
Co jakiś czas wraca do mnie temat powiązań płci ze skłonnościami do wewnętrznych poszukiwań i ostatnio dochodzę do prostego wniosku: owszem, geny wpływają na nasze zainteresowanie sprawami duszy, ale to my sami kształtujemy nasze geny, poprzez nasze wybory i decyzje. Ten najbardziej naturalny mechanizm modyfikowania własnego kodu genetycznego nazywamy nauką, pracą nad sobą, edukacją, treningiem.
Kiedy więc spotykamy człowieka, od którego aż wieje duchowością, to czy to znak, że ja jestem w stanie „odbierać” jego kod genetyczny? Nie, jestem w stanie odbierać empatycznie to co ten człowiek przyciąga do siebie, z czym pracuje, a więc rezultat aktów jego woli. A co się dzieje z kodem genetycznym jego ciała? Oczywiście, zgodnie z prawami przyrody dostosowuje się do zmieniających się potrzeb jednostki.
Zatem nasz kod genetyczny to rezultat naszych działań, naszych i naszych przodków. Geny stanowią dla nas niejako bazę, od której zaczynamy nasze kolejne życie, jednakże nie jest to jakaś matematyczna stała, od której jesteśmy całkowicie zależni – możemy wpływać na nasze cechy genetyczne poprzez akt woli i pracy nad sobą
Czy duchowość może być zapisana w genach? Pewne cechy charakteru i uwarunkowania na pewno tak, ale rozwój duchowy jest procesem, który dzieje się w świadomości. Czy świadomość ma coś wspólnego z genami ciała?
Na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam.
Words of Peace
“For many centuries, a voice has been calling out: “What you are looking for is within. Your truth is within. Your peace is within.”
“Od wielu wieków głos woła: “To czego szukasz jest wewnątrz. Twoja prawda jest wewnątrz. Twoja cisza jest wewnątrz.”
źródło: Words of Peace.
Wielka prawda, jak dla mnie. Człowiek szuka potwierdzenia swojej wartości wokół siebie, dywaguje, dyskutuje, czyta, rozmyśla, emocjonuje się, ocenia. W naszej świadomości robi się od tego tylko jeszcze większy chaos… a nasza wartość jest w Nas samych, w naszej woli, w naszych najsilniejszych, często już zapomnianych, choć zupełnie podstawowych pragnieniach i marzeniach z dzieciństwa. Powrót do tej Prawdy jest powrotem do radości istnienia i doświadczania tego świata. Jest to powrót do naszych najważniejszych zasobów sił na to życie.
Ten “głos” to głos naszej intuicji, naszych najbardziej skrytych marzeń o powrocie do Źródła, od którego pochodzimy. I nie mówię tutaj o powrocie do łona matki :) Chodzi o Źródło naszej jaźni, świadomości, woli. Jeśli intuicyjnie tego nie poczujesz, to nie odnajdziesz… medytuj, wyciszaj dialog wewnętrzny, ćwicz uważność, módl się jeśli potrafisz, proś o wsparcie a na pewno w końcu ten głos usłyszysz, poczujesz. A im częściej będziesz go czuć, tym bogatsze i bardziej metafizyczne Twoje życie będzie.
„Poza ciałem” a fale mózgowe
Znalazłem krótki artykuł nt. badań naukowców, którzy przypadkiem zaobserwowali wzrost aktywności mózgu w chwili śmierci klinicznej pacjenta. Tą właśnie aktywnością mózgu naukowcy tłumaczą relacjonowane przez wielu ludzi “doświadczenia wyjścia z ciała”. Cóż mogę dodać, wcale mnie to nie dziwi, natomiast ciekawe jest, czy podczas snu występuje podobna aktywność mózgu ;)
Poszukiwanie duchowości jest OK!
Zadziwia mnie i śmieszy to jak łatwo media próbują decydować o tym, co dla kogo jest najlepsze. “CKM” tylko dla panów, “Zwierciadło” tylko dla pań?

Mało tego, rzadko kiedy widzi się komentarze typu “a czemu tylko dla pań?”, “a czemu nie dla panów?”. Czemu? Bo panowie nie zawsze wiedzą, co ich przyciąga w “Zwierciadle”. Bo panie nie do końca rozumieją swoje pociągi do fotek w gazetach “dla panów”.
Irytuje mnie takie głupkowate i mechaniczne podchodzenie do odbiorcy. Nie wiem jak to jest u Pań, ale Panowie w pewnym momencie swojego życia instynktownie zaczynają szukać drogowskazów do własnego pierwiastka duchowego. W ten sposób szukamy naszej własnej, naturalnej równowagi duchowej. Duchowość praktyczna w życiu, praktyka życia uduchowiona. I jak już znajdziemy ten drugi koniec kija to zaczynamy szukać naszego na nim miejsca, albo też wędrujemy sobie po nim do znudzenia :)
Cóż, ja robię swoje (medytacja ciszy, tarot), a przynajmniej tak mi się zdaje, chyba nadal jeszcze szukam swojego miejsca na kiju i czekam na czasy, kiedy duchowość u mężczyzn stanie się modna w mediach. Aha, no i kombinuję skąd wziąć kasę na prenumeratę Zwieciadła :)
PS. ciekawostka: to co ja nazywam duchowością w tym tekście, “Zwierciadło” ujmuje jako elementy psychologii… Podstępnie :)
Uważność po raz kolejny…
Poczytajcie sobie, bo warto odświeżyć sobie temat.
Uważność pozwala spowolnić bieg życia, przy zachowaniu jego (nie)normalnego tempa. Wszystko wokół ciebie toczy się jakby w zwolnionym tempie… jednocześnie życie nie traci na dynamice, bo działasz, ale działasz z wolą, ciszą, akceptacją i uśmiechem.
Ciekawe czy Wy potraficie żyć uważnie? :)
What’s real, Neo?
Ostatnio miewam dość często to dziwne uczucie lekkiego przefazowania w kierunku czegoś innego… niż ta rzeczywistość.
I znów wraca do mnie to przerażające przeświadczenie, że ten świat nie jest wart uwagi, że jestem tutaj po to, by znaleźć drogę do prawdziwego świata… do mojego Domu. Przeświadczenie, które kiedyś miałem na co dzień…
“Coming soon something good…. could be better news we can share… Someting coming soon. I hear it everywhere”.
To trochę jak powolne przebudzanie się do czegoś… czegoś nienazwanego. Im bardziej się na tym koncentruję tym mniej to czuję, więc może po prostu wrócę do codzienności, do codziennej dawki iluzji.
JA nie wiem co jest prawdziwe. I wszystko i nic zarazem. I sen. I moje myśli. Wyobrażenia. Emocje. Kamień przy drodze. Dziecko na rękach. Wszystko to jest czasem jak oglądanie filmu, którym bardziej lub mniej się staję…
Uleganie złości jest jak zasypianie. To jest śnienie jakiegoś snu o gościu, który był okropnie zły. Pisanie programu komputerowego jest jak sen o gościu, który radośnie odkrywał tajniki programowania.
A co nie jest snem? Albo co jest nim najmniej?
Chwila. Teraz. Tu.
Dotyk palców na klawiaturze? Dźwięki muzyki w słuchawkach? Łyk gorzkiej herbaty? Nie.
Świadomy, Cichy i Zgodny z Moją Wolą dotyk klawiatury, Świadomy, Cichy i Zgodny z Moją Wolą łyk herbaty, Świadome, Ciche i Zgodne z Moją Wolą słuchanie dźwięków muzyki.
W Tu i Teraz staję się tym co robię, ale nie zatracam w tym swojej woli. Uważność to świadoma obserwacja, bez zakłóceń woli poprzez inne sprawy, myśli i emocje.
Samodoświadczanie chwili za pomocą wtyczki podłączonej do tej rzeczywistości, określanej ksywką MrKriss ;)
—
Swego czasu często robiłem pewne ciekawe ćwiczenie: słuchając muzyki “rozkładałem” ją w umyśle na poszczególne ścieżki dźwiękowe – perkusja, basy, wokal, gitara 1, gitara 2, itp. Potem wybierałem jedną z tych ścieżek i wsłuchiwałem się tylko w nią ignorując resztę. Szczególnie ciekawe ćwiczenie w przypadku bogatej w brzmienia muzyki elektronicznej.
Nie wiem czemu tak lubiłem to ćwiczenie robić. Uczy ono koncentracji i uważności.
Powrót do Tarota? Zobaczymy…

Mag
Pamiętacie te czasy, kiedy to na Forum się zgłaszaliście a ja rozkładałem dla Was karty Tarota?
Co myślicie o powrocie do tych praktyk na łamach mojego bloga?
:)



















