Archiwum kategorii ‘Artykuły’
Poszukiwanie duchowości jest OK!
Zadziwia mnie i śmieszy to jak łatwo media próbują decydować o tym, co dla kogo jest najlepsze. “CKM” tylko dla panów, “Zwierciadło” tylko dla pań?

Mało tego, rzadko kiedy widzi się komentarze typu “a czemu tylko dla pań?”, “a czemu nie dla panów?”. Czemu? Bo panowie nie zawsze wiedzą, co ich przyciąga w “Zwierciadle”. Bo panie nie do końca rozumieją swoje pociągi do fotek w gazetach “dla panów”.
Irytuje mnie takie głupkowate i mechaniczne podchodzenie do odbiorcy. Nie wiem jak to jest u Pań, ale Panowie w pewnym momencie swojego życia instynktownie zaczynają szukać drogowskazów do własnego pierwiastka duchowego. W ten sposób szukamy naszej własnej, naturalnej równowagi duchowej. Duchowość praktyczna w życiu, praktyka życia uduchowiona. I jak już znajdziemy ten drugi koniec kija to zaczynamy szukać naszego na nim miejsca, albo też wędrujemy sobie po nim do znudzenia :)
Cóż, ja robię swoje (medytacja ciszy, tarot), a przynajmniej tak mi się zdaje, chyba nadal jeszcze szukam swojego miejsca na kiju i czekam na czasy, kiedy duchowość u mężczyzn stanie się modna w mediach. Aha, no i kombinuję skąd wziąć kasę na prenumeratę Zwieciadła :)
PS. ciekawostka: to co ja nazywam duchowością w tym tekście, “Zwierciadło” ujmuje jako elementy psychologii… Podstępnie :)
What’s real, Neo?
Ostatnio miewam dość często to dziwne uczucie lekkiego przefazowania w kierunku czegoś innego… niż ta rzeczywistość.
I znów wraca do mnie to przerażające przeświadczenie, że ten świat nie jest wart uwagi, że jestem tutaj po to, by znaleźć drogę do prawdziwego świata… do mojego Domu. Przeświadczenie, które kiedyś miałem na co dzień…
“Coming soon something good…. could be better news we can share… Someting coming soon. I hear it everywhere”.
To trochę jak powolne przebudzanie się do czegoś… czegoś nienazwanego. Im bardziej się na tym koncentruję tym mniej to czuję, więc może po prostu wrócę do codzienności, do codziennej dawki iluzji.
JA nie wiem co jest prawdziwe. I wszystko i nic zarazem. I sen. I moje myśli. Wyobrażenia. Emocje. Kamień przy drodze. Dziecko na rękach. Wszystko to jest czasem jak oglądanie filmu, którym bardziej lub mniej się staję…
Uleganie złości jest jak zasypianie. To jest śnienie jakiegoś snu o gościu, który był okropnie zły. Pisanie programu komputerowego jest jak sen o gościu, który radośnie odkrywał tajniki programowania.
A co nie jest snem? Albo co jest nim najmniej?
Chwila. Teraz. Tu.
Dotyk palców na klawiaturze? Dźwięki muzyki w słuchawkach? Łyk gorzkiej herbaty? Nie.
Świadomy, Cichy i Zgodny z Moją Wolą dotyk klawiatury, Świadomy, Cichy i Zgodny z Moją Wolą łyk herbaty, Świadome, Ciche i Zgodne z Moją Wolą słuchanie dźwięków muzyki.
W Tu i Teraz staję się tym co robię, ale nie zatracam w tym swojej woli. Uważność to świadoma obserwacja, bez zakłóceń woli poprzez inne sprawy, myśli i emocje.
Samodoświadczanie chwili za pomocą wtyczki podłączonej do tej rzeczywistości, określanej ksywką MrKriss ;)
—
Swego czasu często robiłem pewne ciekawe ćwiczenie: słuchając muzyki “rozkładałem” ją w umyśle na poszczególne ścieżki dźwiękowe – perkusja, basy, wokal, gitara 1, gitara 2, itp. Potem wybierałem jedną z tych ścieżek i wsłuchiwałem się tylko w nią ignorując resztę. Szczególnie ciekawe ćwiczenie w przypadku bogatej w brzmienia muzyki elektronicznej.
Nie wiem czemu tak lubiłem to ćwiczenie robić. Uczy ono koncentracji i uważności.
Znów o religii

Znalazłem śmieszny artykuł szykanujący nieco katolicyzm, niemniej ukazujący niemało prawdy o nim i jego historii (o ile możemy mieć jakąkolwiek pewność, że historia opisująca coś co już nie istnieje, którą także ludzie napisali, jest prawdą).
Po przeczytaniu go uświadomiłem sobie, że mimo wszystko szanuję jeszcze tą religię. Za co?
Prawdą jest, że wszelkie religie są dziełem człowieka i jego rozumu. A rozum jak to rozum potrafi operować na tym i tylko tym, co zna – więc też tworzy i kopiuje to, co już zna.
Nijak zrozumieć nie może czegoś, co wykracza poza nasze pojęciowe myślenie.
Prawdą jest jeszcze to, że to właśnie od modlitwy i religii katolickiej rozpoczęła się moja droga w nieznane i choć dawno temu przestałem chodzić do kościoła to pamiętam, że to właśnie od kościoła zaczęło się moje uświadamianie sobie Siły Intencji, czy Prawa Przyciągania. To dzięki religii nauczyłem się prosić Boga o pomoc.
Prawdziwym zadaniem religii w życiu człowieka jest ukierunkowanie go na badanie świata nie-fizycznego i ukrytych możliwości człowieka, dzięki którym może lepiej się realizować Tutaj, a do których, jak wierzę :), ludzkość zaczyna w większości wreszcie dojrzewać. Celem religii na przyszłość jest moim zdaniem badanie duchowego świata i jego racjonalny opis.
Żeby jednak podjąć się takich celów Kościół musiałby napisać nową Biblię :)
Kościół wskazuje nam drogę przez wyciszenie, modlitwę do intuicji i intencji, dzięki którym możemy zmienić nasz świat i nasze dotychczasowe życie na coś wielowymiarowego i głębokiego. Szkoda tylko, że zmusza nas do tak dużej koncentracji na niepotrzebnych współczesnym ludziom rytuałach i powtarzaniu fraz z Pisma sprzed paru tysięcy lat.
Ileż Kościół by zyskał wiernych, gdyby prowadził ich w prawdziwie duchowe życie, gdyby wzbogacał ich wiedzę o Świadomości, o Świecie Nie-fizycznym o praktyczne wskazówki i porady, jak czerpać z tych światów, jak zrozumieć swoje prawdziwe pochodzenie i cel w tym życiu.
Ale może to lepiej, że religie, pozostawione samym sobie nie przeszkadzają prawdziwym Odkrywcom w poszukiwaniach i w tworzeniu Nowej Biblii :)
Ciąg dalszy rozważań na temat podróży mentalnych

Przerobione zdjęcia Przemysława Piwowara z galerii Zbyszka (http://cialka.net)
Po przedyskutowaniu problemu z Conchi oraz po przesłuchaniu nagrania z warsztatów dochodzę do wniosku, że metoda Moena to niekoniecznie musi być OBE w klasycznym tego słowa rozumieniu. Bruce podkreślał na warsztatach, że Jego metoda to praca z tzw. “obszarami świadomości”. Inaczej mówiąc, jeśli snił ci się w nocy sen a rano już go nie pamiętasz, to żeby go sobie przypomnieć musisz przesunąć swoją świadomość do obszaru, w którym zapamiętany jest twój sen.
Wyobraźcie sobie Bank Pamięci, jako nieskończoną przestrzeń wypełnioną różnokolorowymi bańkami ze wspomnieniami. Twoja pamięć to wszystkie twoje bańki znajdujące się w tej Pamięci.
Przypuśćmy teraz, że chcę przypomnieć sobie swój dzisiejszy sen. W tym celu koncentruję swoją uwagę na przypomnieniu sobie wrażeń i odczuć z tego snu – wyciągam rękę do bańki “ranek krissa 8 grudnia 2009″. Znajduję tam wszystko co robiłem dziś rano. Jest tam też wspomnienie mojego snu, ponieważ wtedy go sobie przypomniałem, czy też uświadomiłem.
Wspomnienia innych ludzi z tego ranka również znajdują się w Banku Pamięci, ale nie leżą one w tej samej bańce co moje wspomnienia. Gdyby były w tej samej bańce to ty też byś miał do nich dostęp.
Co więc się dzieje, gdy ludzie pracują nad wspólnymi podróżami do obszarów świadomości typu “Kryształ Bruce’a Moena” czy “Sala dyskotekowa Zbyszka” i zaczynają uzsykiwać potwierdzenia, że oni naprawdę się w tych miejscach spotykają? Z praktyką ich wspomnienia mają coraz więcej punktów wspólnych – zupełnie jakby ich wspomnienia z danego eksperymentu zaczynały nachodzić na siebie tworząc zbiory wspólne. Wygląda na to, że w trakcie praktyki ich “bańki” zaczynają stopniowo lokować się coraz bliżej siebie, aż w pewnym momencie zaczynają się stykać a nawet stapiać w jedną podwójną bańkę!
Co powoduje, że bańki różnych ludzi zaczynają pojawiać się coraz bliżej siebie? Czy jest sposób by to “zbliżanie sie baniek” przyspieszyć albo ułatwić początkującym? Czego nam potrzeba byśmy zaczęli mieć wspólne wspomnienia?
Jednym z głównych przeszkadzaczy w percepcji różnych obszarów świadomości w metodzie Moena jest tzw. Interpretator, czyli ta część naszej (pod)świadomości, która dopasowuje dopływające do nas wrażenia i bodźce do tego co jest dla nas już znane. Postrzeganie w ten sposób rzeczy zarówno nam znanych jak i dla nas nowych, niecodziennych lub w ogóle nieznanych jest często mocno utrudnione.
Znam dwa sposoby na przechytrzenie Interpretatora:
- wyciszanie myśli oraz Interpretatora i koncentracja całej uwagi na postrzeganiu. Wymaga to praktyki w świadomym wyciszaniu myśli i utrudnia zapamiętywanie wrażeń, za co odpowiedzialny jest właśnie Interpretator.
- koncentracja na postrzeganiu połączone z wyciszaniem oraz z wykonywaniem notatek w trakcie badania obszaru Pamięci. Metoda ta przyszła mi do głowy w trakcie warsztatów, w trakcie których z powodzeniem ją wykorzystałem uzyskując znacznie więcej trafnych weryfikacji. Jedyny minus był taki, że pozostali uczestnicy warsztatów narzekali, że szeleszczę kartkami i utrudniam im koncentrację :)
Czy słusznym jest nazywanie tym samym naszych wspomnień z Tutaj z wrażeniami odbieranymi w trakcie “podróży mentalnej” metodą Moena? Jeśli się przyjrzeć dokładniej to można dojść do wniosku, że w trakcie podróży mentalnej nie robimy nic innego tylko tworzymy nową bańkę z pamięcią wszystkiego, co udało nam się postrzec w tej podróży. W istocie tym właśnie jest postrzeganie. Czy postrzeganie miałoby jakiś sens gdybyśmy nie zapamiętywali docierających do nas wrażeń? :)
Ponadto nasze bańki wspomnień z Tutaj wielokrotnie łączą się ze sobą, gdy się razem spotykamy, rozmawiamy, pracujemy, prawda?
Podsumowując powyższe:
- nie wydaje mi się, żeby metodę Moena można było w ogóle porównywać do OBE, czy czegoś takiego. “Jedyne” co robimy w tej metodzie to poruszamy się po nieskończonym polu Pamięci, w której zapisywane są wspomnienia i wyobrażenia wszystkich istot inteligentnych.
- Z powyższego wynika również, że podróżujemy mentalnie cały czas, ponieważ cały czas zapamiętujemy i tworzymy nasze “bańki wspomnień” w Banku Pamięci!
- Nie jestem pewien, co dokładnie powoduje zbliżanie się czy oddalanie naszych “baniek” od siebie. Można jedynie sobie to ułatwić poprzez ścisłą kontrolę Interpretatora i koncentrację na odbieraniu wrażeń bez ich interpretacji.
Komentarze mile widziane :)
Metoda Moena – czym jest?

W trakcie jednych z warsztatów Moena, w których miałem możliwość uczestniczyć uzyskałem dość dokładną weryfikację – szczegółowy opis wnętrza mieszkania, zmarłej, nazwa ulicy, przy której mieszkała i inne szczegóły, które dość jednoznacznie weryfikowały mój przekaz. Wielu powie – metoda Moena jest łatwa i skuteczna, jest prostsza, niż monroe’owskie OBE i w ogóle.
Kiedy zapytałem Bruce’a czy to przypadkiem nie mógł być rodzaj telepatii albo jasnowidzenia, on nie zaprzeczył. Podkreślił tylko, że jednak coś w tym jest, ponieważ to działa.
Bruce nie wykluczył telepatii ani jasnowidzenia. Co to oznacza? Czy to znak, że nasze nazewnictwo jest błędne, że nasze rozumienie techniki Moena jest błędne? Bruce kilkukrotnie podkreślał, że nigdy nie miał OBE…
Więc, co miał? Czym jest jego metoda?
Metoda Moena do złudzenia przypomina mi mentalki Zbyszka. Jednakże Zbyszek twierdzi, że oddziela się on jednym z ciał subtelnych i podróżuje za jego pomocą do odległych miejsc i osób.
Czy w trakcie warsztatów Moena dokonywaliśmy mentalnej podróży, czy jasnowidzenia/telepatii? Wszak na sali były osoby mające wystarczającą wiedzę nt. zmarłej osoby (potwierdziły moją relację).
A może jasnowidzenie/telepatia to nic innego jak mentalna podróż? :)
Jak rozmawiać ze Świadkami Jehowy, by dać im wybór
Tak, wczoraj miałem kolejną wizytę kolejnego młodego małżeństwa z kręgu Świadków Jehowy… przez cały czas rozmowy zastanawiałem się jak im pomóc wygrzebać się z tej kolejnej religii. Nie udało mi się zadać pytania, bądź udzielić odpowiedzi, która stworzyła by wyłom w ich przekonaniach i pozwoliła im poszukać głębiej.
Dzisiaj rano dotarło do mnie to co od dawna wiem nt. każdej religii.
Jest takie stare powiedzenie, starsze, niż chrześcijanizm, czy kultura Grecji – Poznaj siebie. I jest to zarazem ta rzecz, której chrześcijanizm nie uczy… właśnie dlatego, go odrzuciłem – nie uczył ludzi jak poszukiwać prawdy, którą ja znalazłem w sobie. Uczą jedynie jak interpretować to co ktoś-tam, kiedyś-tam napisał…
Religia jest dobra dla ludzi szukających szybkiego i gotowego rozwiązania na nurtujące ich problemy natury duchowej – dostajesz na tacy wszystkie wytyczne, jak masz żyć, jak postępować w każdej sytuacji, jak myśleć i jak podejmować decyzje. Pewnego dnia to co znalazłem w sobie nie zgadzało się z tym, co mówi religia, więc musiałem ją odrzucić.
Wszystko na czym opierają się Jehowi to Biblia. I to jest ich najsłabszy punkt. Dla mnie moja prawda jest we mnie. Nie potrzebuję pism świętych, chodzenia do kościoła, spowiedzi… moja prawda o tym jaki jest Bóg-Stworzyciel i kim i czym jest ludzkość… cała ta prawda jest w każdym z nas.
Więc kiedy Jehowa zaczyna argumentować swoją wiedzę tym, co jest w tej książce zwanej Biblią Świętą, zapytaj go czy zna powiedzenie “Poznaj siebie”. Jeśli podąży w kierunku samopoznania, wtedy czeka go rozczarowań, wiele niespodzianek oraz cudowna wiedza wypływająca ze zrozumienia tego, czym jest każdy z nas – a nie z książek.
Książki można przepisać, pozmieniać, dostosować do własnych interesów aktualnej władzy… wewnętrznej prawdy nikt nie zmieni, ona jest ostateczna i niezmienna.
Pozdrowionka!
Wyciszenie myśli, czyli do czego nam to potrzebne – przemyślenia
Uprawiałem kiedyś przez pewien czas intensywnie techniki wyciszania myśli (zen). Stoczyłem wielki bój z własnymi myślami i w końcu zwyciężyłem. Doszedłem do wewnętrznej Ciszy. Pogłębiłem ten stan do granic mojego pojęcia, trwałem w nim całymi dniami… a potem skończyły się wakacje i poszedłem na studia. Nie byłem w stanie się uczyć, myśleć, trwałem w moim wyciszeniu i chciałem nadal żyć obok świata. Nie mogłem, bo studia, bo praca. To wszystko, całe nasze życie wymaga myślenia, pamiętania, przetwarzania. Ciągłe trwanie w wyciszeniu (takie, jakie ja osiągnąłem) jest mało praktyczne. „Jedyne” zastosowanie tego stanu jakie znam, to uspokojenie umysłu no i jest ono dobrym wstępem do praktyki OBE i innych stanów świadomości. Bardzo pomaga też przy prostych pracach fizycznych. Ale do pracy intelektualnej wystarczy tylko „lekkie” wyciszenie, uspokojenie rozgadanego umysłu, pozwalające na ukierunkowanie toku myślenia.
Podsumowując powyższe – zastosowanie wyciszenia można opisać następująco:
- wyciszenie pomaga w regeneracji sił witalnych. Można to porównać do zebrania swoich wszystkich spraw, myśli, emocji, doświadczeń, planów i idei i skrzętne poukładanie ich w jednym miejscu. Można to osiągnąć wspomagając się np. wizualizacją dźwięku OM (który notabene jest dla mnie jedynie wierzchołkiem góry lodowej – w rzeczywistości jest to dźwięk o znacznie niższych wibracjach, praktycznie niesłyszalnych. Jeśli ktoś doświadczył kiedyś tzw. wibrachu). 5 min wizualizacji takiego dźwięku już przynosi efekty.
- wyciszenie pozwala na wykonywanie schematycznych prac efektywniej, z większą oszczędnością energii
przydaje się w sportach ekstremalnych, wyostrza refleks i koncentrację - praca intelektualna: krótkie wyciszenie pozwala na uspokojenie umysłu i ukierunkowanie toku myślenia.
- stosowanie autosugestii, wizualizacji i intencji w celu kierowania naszym doświadczeniem, myślami, działaniami
Cel mojego Rozwoju Duchowego
Dlatego właśnie musimy rozwijać się duchowo i utrwalać duchową wiedzę i umiejętność zarówno w nas samych jak i w naszych dzieciach…
Dlaczego?
- Prawdopodobnym celem wszystkich rządów tego świata jest uzyskanie społeczeństwa ogłupiałego, zastraszonego i posłusznie wychwalającego swoich władców jako ich najwyższe dobro.
- Rozwój Duchowy jest w stanie udowodnić wyższość Ducha nad Materią. Oznacza to, że nie ma takiej rzeczy na tej planecie oferowanej przez technologię, której nie można by zastąpić i przewyższyć wiedzą i umiejętnością duchową. Musimy zrozumieć, że tzw. dobrodziejstwa cywilizacji to zbyt wysoka cena za niewolniczy los nas samych i naszych dzieci. Uczmy się żyć jak najbardziej niezależnie od systemu – wykorzystujmy go zgodnie z naszą intuicją tak, by zaspokajać konieczne bieżące potrzeby, ale nie pozwólmy mu się zniewolić.
- Celem Rozwoju Duchowego jest stworzenie społeczeństwa naprawdę wolnego, w każdym aspekcie w pełni wyzwolonego a przez to posiadającego pełną władzę nad swoim życiem. Władzę, która pochodzi z naszego Wnętrza, z naszej Intuicji, z naszej Stwórczej natury.
Gdzie ja jestem w tym procesie?
Raczej gdzieś na początku, u podstaw, można by rzec – kombinuję jak zdobywać pieniądze, by zajmowało to jak najmniej czasu. Pracuję nad tym od ponad 2 lat i zajmie mi to jeszcze co najmniej drugie tyle.
Dopiero, gdy uwolnię się od siedzenia 8h, 5 razy w tyg. w lokalu pracodawcy (które to siedzenie kosztuje mnie ok. 20% czasu trwania mojego życia), gdy będę mógł ten czas spędzać w domu, razem z moją rodziną, wtedy będę mógł spokojnie zająć się dalszym rozwojem zmierzającym do coraz szerszej niezależności od technologi, pieniędzy, schronienia, pożywienia.
Wiele razy zastanawiałem się, dlaczego ludzi postrzegają mnie jako człowieka jakiegoś takiego smutnego, biernego. I chyba wiem, o co mi chodzi.Wszystko dlatego, że kiedyś pokazano mi, że istnieje coś znacznie więcej, niż materia widzialna, że istnieje coś znacznie więcej, niż ciało widzialne. Stałem obok świata i widziałem jego zniewolenie, pasje, ślepotę i zagubienie.
Moje życie i życie ludzi wokół mnie to życie maszynek…. DLATEGO MI CHODZI O WOLNOŚĆ!
…
WOLNOŚĆ OD PIENIĘDZY
WOLNOŚĆ OD TECHNOLOGI
WOLNOŚĆ OD CIAŁA
…
Poniższe jest czymś w rodzaju planu, planu dążenia do wolności bez znacznego uszczerbku na jakości i bogactwie życia i doświadczania:
- WOLNOŚĆ OD PIENIĘDZY
- wolność od potrzeby pracy na etat na terenie pracodawcy
- wolność od potrzeby poświęcania zarabianiu pieniędzy więcej, niż kilka godzin tygodniowo
- WOLNOŚĆ OD TECHNOLOGI
- przekazywanie informacji
- szybkie podróżowanie
- WOLNOŚĆ UMYSŁU
- wolność od mediów, środków przekazu
- wolność od niewiedzy i nieświadomości
- WOLNOŚĆ CIAŁA
- wolność od pokarmu i wody
- wolność od potrzeby zachowania ciepłoty ciała
- wolność od wpływu bakterii, wirusów, trucizn, itp.
- wolność od słabości ciała fizycznego
- wolność od siły ciążenia
- wolność od możliwości uszkodzenia, kalectwa, śmierci
Można by tak długo wymieniać… niemniej uważam, że są to cele jakie stawia sobie ludzkość (świadomie lub nie) od zarania dziejów. Odwróciwszy się od Ducha ludzie szukają rozwiązań w technologi i cywilizacji… od kilku tysięcy lat. Jacy bysmy teraz byli i jak byśmy żyli, gdybyśmy ten zas poświęcili na rozwój duchowy?
Bezwarunkowa Miłość
I staje się coraz prawdziwszym fakt, że jesteśmy z Miłości i wszystko z Niej jest.
I odczuwam materię jak cienką błonkę powlekającą nieskończenie olbrzymią Bezwarunkową Miłość.
I błonka ta coraz cieńsza, coraz bardziej przejrzysta, coraz więcej śpiących coś przez nią widzi. Czytaj dalej »
Kim jestem, czyli Tu i Teraz
„Oświecenie to nie proces uczenia się czegoś nowego, lecz wyzbywania się starych przekonań i nieświadomych nawyków. Nie musimy nic robić, by wzrastać, należy jedynie przebudzić się do czegoś, co już w nas istnieje i trwa od prapoczątków”
Colin P. Sisson Czytaj dalej »


