Get Adobe Flash player
Bez wstępu

Świat daje Ci to, co czujesz i o czym myślisz.

Jedyne Twoje ograniczenia to te, które sam na siebie nakładasz.

Życie na Ziemi to tylko krótkie zamyślenie naszego Całkowitego JA.

Nie pochodzisz z tego świata, to ten świat pochodzi z CIEBIE.

Podłącz swojego Facebooka
Connect with Facebook
Ostatnie komentarze
    mrkriss: w ramach interpretacji – świat to iluzja, nicość, bardo… zimne gwiazdy – jak mara senna.
    mrkriss: @Maya: miałem na myśli Katolicyzm, sorki za nieścisłość.
    mrkriss: Może spróbuję uzupełnić swój punkt widzenia w kwestii wyciszenia myśli, bo wyrażam się dość niejasno (ale...
    mrkriss: obecny lama przez cały czas zabiegał o pokojowe rozwiązania. Uciekł, gdy zrozumiał, że celem Chin jest...
    Zbyszek: jeje na niebiesko
    dreamer: wielkość obecnego Lamy jest wątpliwa Gdyby jego intencją był światowy pokój a nie ucieczka od wielkiej...
    f4z3r: Pozdrawiam :)
    mrkriss: httpv://www.youtube.com/watch? v=iMb47etCM5c „You just don’t get it, do you?” :D
    Emily: Swietny tekst, tak dobry, ze trudno cos dorzucic. No i fajniejszy od starego wyglad strony; mniej tajemniczy,...
    mrkriss: Ja znalazłem już moją Partnerkę Duchową :), przyciągneliśmy się, gdy najbardziej byliśmy sobie potrzebni i...
Z Galerii
Robert Monroe


Loading...


Loading...
Zaloguj się




Załóż konto | Zapominalski?
Załóż konto



Hasło prześlemy mailem.
Log in | Zapominalski?
Odzyskaj hasło



Potwierdzenie otrzymasz mailem.
Log in | Załóż konto
Kliknij & Pomóż!

The Rainforest Site

Archiwum kategorii ‘Czas Zmiany’

10 Pytań do Dalai Lamy – film

Piękny i poruszający film, który warto zobaczyć i zapamiętać.

Dzogczen, czyli gdzie jestem i dokąd zmierzam

Czytająć książkę Namkhai Norbu „Kryształ i ścieżka światła” zacząłem sobie uświadamiać na ile moja dotychczasowa praktyka pasuje do dzogczenu i gdzie ja w tym jestem.

Moja dotychczasowa praktyka przypomina buddyjską praktykę podstawy (szi). Jest to pierwszy krok w praktyce dzogczenu – odnalezienie i pogłębianie tego uważnego stanu „bez myśli”.

Należy tutaj podkreślić, że ten stan najłatwiej jest osiągnąć poprzez uważną obserwację swojego umysłu. Obserwujesz jak myśl pojawia się, „wybucha” w twojej głowie opanowując cały umysł po horyzont, a potem stopniowo wypala się i znika pozostawiając po sobie pustkę.

W moim przypadku to nie były pojedyncze myśli, ale cały ich splot. Myślotok był tak silny, że nie byłem w stanie go obserwować. Skoncentrowałem więc wszystkie swoje siły na nie-podążaniu za myślami i to było chyba najtrudniejsze. Była to dla mnie swoista walka z myślami, na śmierć i życie. Mój umysł chwytał się najchytrzejszych podstępów by zwodzić mnie z tego postanowienia, ale w końcu zaczął powoli ustępować.

Umysł człowieka sam zabiega o to, byś poświęcał uwagę myślom, które on dla ciebie wytwarza. Dlaczego? Bo bez twojej uwagi te myśli nie mogą istnieć. Tego się wtedy nauczyłem, zapomniałem jednak o nieustającej obserwacji. Jak się okazuje jest ona kluczowa w praktyce dzogczen i medytacji w ogóle i nie można podążać tą ścieżką nie praktykując bezustannej obserwacji umysłu. Więcej o tym znalazłem w ciekawym artykule tutaj.

Z tą świadomością i wiedzą mogę chyba powrócić do praktyki. Zrobiłem swego czasu duży krok naprzód, teraz należy przywrócić to do kondycji i szlifować w sposób już właściwy i pod przewodnictwem nauczyciela.

Zawsze gdzieś głęboko marzyłem o mistrzowskiej ścieżce duchowej, dzięki której stanę się kimś „poza” i będę mógł pomagać tym żyjącym „tutaj”. Kto o tym nie marzył zanim nie stwierdził, że czas dostosować się do świata i żyć jak inni?

Za rok przyjeżdża Tenga Rinpocze by udzielać schronienia. Postaram się przygotować na ten przyjazd, zobaczymy jakiej udzieli mi praktyki.

Dziękując za ich obecność

Dwa wieczory temu postanowiłem, że dowiem się jakie mam duchowe zadanie do zrealizowania na Ziemi. Wyraziłem intencję i poszedłem spać.W nocy przyśniło mi się, że jestem wśród wielu znajomych, zebraliśmy się razem by coś omówić, ustalić wyjaśnić, by coś mi uświadomić. Jest nas wielu, bardzo wielu, wszyscy stoją wokół mnie i patrzą wyczekująco. Ich spojrzenia jaśnieją wewnętrznym blaskiem. Uświadamiam sobie, że mam rozpoznać tych moich i że mogę ich poznać właśnie po oczach. W tym momencie ujrzałem oczy jednego z nich, wyraźnie widziałem ich kształt, blask, kolor i bijącą z nich świadomość. Dotarło do mnie, że ludzie z takimi spojrzeniami są ze mną a ja z nimi, jesteśmy jednym. Oni są tacy jak ja, ja jestem taki jak oni. Potem się obudziłem. Pomyślałem, że moim zadaniem jest odnaleźć tych “moich”.

Jest kilka osób na tym świecie, z którymi odczuwam pewną więź, choć często ich nie znam. W tym śnie chodziło o emocję, intuicję, atmosferę jaka tam panowała. “Moi” żyją właśnie w takiej atmosferze, podobnie jak ja. W atmosferze więzi, wspólnoty, ale nie z tymi obcymi ludźmi wokół mnie – po prostu poczucie więzi i wspólnoty duchowej z czymś lub kimś większym i nie należącym do tego materialnego świata. Takie wsparcie duchowe od wielu istot, które są ze mną spokrewnione, czy mocno ze mną związane na poziomie duchowym…

Warto dążyć do tego uczucia, warto się poświęcić, spędzić kilka lat jak odludek, warto opanować automatyczne myśli pochłaniające tak wiele energii, warto odnaleźć w sobie tą wielość istnień, które przecież żyją, myślą, czują i promieniują do mnie swoim szczęściem.

Ciągle zapominam i na nowo przypominam sobie o tym, by im dziękować, dziękować za każdy kolejny dzień mojego życia i ich obecność w nim. Wiem, że każda przeszkoda na mojej/naszej drodze zostanie pokonana, że spotykać będę tylko właściwych ludzi, że nic nie jest przypadkowe w życiu. Nie wiem czy byłbym w stanie być nieszczęśliwym człowiekiem. Już chyba nie..

Nadal jednak nie wiem, w jakim celu przyszedłem na świat – może żeby uczyć się i doświadczać tej wspólnoty? A może żeby… żeby zdecydować co dalej? Nie wiem. Może sam nasz udział w tym co dzieje się na Ziemi jest ważny? Sama nasza obecność i podświadoma zdolność do dzielenia się tą wspólnotą z innymi, zwykłymi ludźmi, których mijam na chodniku przy Alejach Jerozolimskich, albo tych, których spotykam w pracy? Może to jest właśnie nasze zadanie – być i swoją obecnością podnosić wibracje na wyższy i zdrowszy poziom?

A więc jestem, dla Was, dla nich, dla każdego dużego i małego, szczęśliwego i rozżalonego.

Podziękujcie dzisiaj za ten dzień, za możliwość doświadczania i uczestniczenia w Zmianach zachodzących właśnie na Ziemi i w świadomości jej mieszkańców. Jutro i pojutrze też.

Postaram się od dzisiaj dzielić tą wspólnotą również za pośrednictwem tego bloga.

I nie tylko – dzisiaj w windzie dałem płaczącemu 3-latkowi cukierka. Tak go to zszokowało, że o całym świecie zapomniał :)

Uśmiechnijcie się!

Rodzina

Tak łatwo zająć się sobą. Tak łatwo cieszyć się nowinkami z Facebooka, Twittera, tak łatwo poprawić sobie humor  wygrywając kolejny wyścig w NFS.

Mało tego, coraz chętniej – my, Polacy – bierzemy udział w grze o pieniądze, decydujemy się robić karierę, gonić jak szczury za serem, na łeb, na szyję, byle szybciej, byle więcej. Kupujemy i czytamy książki o motywacji, o rozwoju zawodowym o zarabianiu w necie… pieniądz, pieniądz, pieniądz.

Do czego to prowadzi?

Zaczynamy postrzegać siebie jako coś odrębnego od reszty – od sąsiadów, od przyrody, od swojego miasta, nawet od swojej rodziny… wszystko przez pogoń za pieniądzem, która rządzi naszym istnieniem i określa nasz status quo. Coraz mniej rzeczy dziejących się obok nas interesuje. Coraz bardziej stajemy się zajęci sobą i własnym image’em.

Otóż to, to nie wojny są prawdziwą plagą naszych czasów, to nie głód, nie kataklizmy ani zamachy kamikadze. To żądza pieniądza.

Czy jest wyjście? Czy mamy szansę, by nie grać w tą szaloną grę?

Poniżej moja opowieść, w której spróbuję odpowiedzieć sobie i Wam na te i inne pytania. Przyjemnej lektury :)

Pewien chłopiec o imieniu Szczęściarz był silnym i ambitnym człowiekiem. Mieszkał jednak z rodzicami w ubogiej wsi, bez perspektyw na dobrą pracę. Jego rodzice chcieli zająć się rolnictwem, założyli gospodarstwo, hodowali drób. Po kilku latach ciężkiej pracy jego matka ciężko zachorowała i wkrótce zmarła a ojciec zatopił się w smutku.

Szczęściarz skończył studia i postanowił opuścić ojca i wyjechać za pracą. Nie widział dla siebie przyszłości w miejscu, w którym było duże bezrobocie i brak pracy. Wyjechał daleko od domu, do stolicy i tam znalazł zatrudnienie. Pracował pilnie, bo wiedział, że jego ojciec potrzebuje pieniędzy, że musi spłacać jego długi… spłacał jego długi a po kilku miesiącach pojechał do niego w odwiedziny. Wszystko zastał zaniedbane a ojca pijanego.  Dowiedział się, że tak jest cały czas a jego długi rosną. okropnie się z nim pokłócił, powiedział wiele przykrych słów, odjechał i więcej nie wrócił.

Jego ojciec zmarł kilka lat po śmierci mamy. Tego samego dnia lustro pękło Szczęściarzowi w rękach.

A on? Pracował, dorabiał przez internet, założył rodzinę… później kupili sobie domek poza miastem i jakoś im się wiodło. Jednakże wspomnienie ojca i matki ciążyło mu cały czas. Wiedział, że tak będzie. Nie było łatwo, mało wiedział o życiu i nie zawsze miał siły by się uczyć. Patrzał jak ich dzieci rosną, jak jego żona się zmienia. Zaczął mieć marzenie, zapragnął zabrać rodzinę na wycieczkę do ciepłych krajów, gdzie nigdy nie był, gdzie jego matka zawsze chciała pojechać.

Postanowił pracować nad sobą, rozwijać się zawodowo, dokształcać i szukać lepszej pracy. Z czasem nabrał doświadczenia i zaczął odpowiadać na oferty pracy, spotykać się z potencjalnymi pracodawcami i udawać, że zależy mu na pracy u nich a nie na pieniądzach, które mu zapłacą. Zainteresował się też rynkiem walut i inwestowaniem. Udało mu się rozwinąć działalność gospodarczą, dzięki znajomościom biznes zaczął się kręcić coraz szybciej, dochód pozwolił mu na zatrudnienie kilku pracowników, dzięki czemu miał więcej czasu dla siebie. Jego żona już nie musiała pracować, za to mogła oddać się swojej pasji – malowaniu.

Kiedy najmłodsze ich dziecko skończyło 12 lat postanowili, że pojadą na wymarzoną wycieczkę dookoła świata.

I pojechali. Zobaczyli piękne miejsca, piękną przyrodę, bogactwa ludzi bogatych, którzy wzbogacali się na sprzedawaniu darów tej przyrody oraz biedę i tragedię ludzi, którzy urodzili się biedni. Ubodzy w pieniądz, choć najbogatsi duchowo. Szczęściarz uświadomił sobie, że cały ten czas grał w grę, która krzywdziła miliony głodujących dzieci. Każdego dnia umierało ich tysiące… Jego ambicje, plany, decyzje – to wszystko było kręceniem się w okół pępka swojego i swojej rodziny…

Szczęściarz nie wiedział, co z tym zrobić. Wrócili do domu, wrócili do swojego codziennego życia. Ale wrócili odmienieni. Szczęściarz ciągle zastanawiał się jak świat może uwolnić się z reżimu pieniądza, którym kierują rządy i banki.

Zaczął sobie uświadamiać, jak bardzo potrzebna jest rewolucja duchowa i mentalna, dzięki której ludzkość poczuje się jedną rodziną i obdarzy wszystkich spośród mieszkańców Ziemi zaufaniem. Uświadomił sobie, że ta rewolucja postępuje już za jego życia i że brał w niej udział, gdy praktykował medytację i rozwijał się duchowo i mentalnie. Ta rewolucja dokonywała się w nim również wtedy, gdy uczył się panować nad emocjami, gdy zmęczony wracał do domu i widział bałagan radośnie robiony przez jego dzieci albo gdy przychodził kolejny niebotyczny rachunek za ogrzewanie zimą. Zrozumiał, że właśnie tego uczą go jego dzieci i jego życie.

A więc to się już dzieje.  Nie uwolnimy się od pieniądza z dnia na dzień, to niemożliwe, ponieważ nie ufamy jeszcze sobie nawzajem. Nie kochamy siebie samych i wszystkich wokół nas. Ale gdy w końcu to się uda, gdy wreszcie poczujemy pełną troski i niezmierzoną miłość do każdego źdźbła trawy, do każdej żywej istoty, do każdej karmiącej nas grudki ziemi i do każdego promienia słońca – kiedy zostaniemy opanowani tym przemożnym uczuciem wszechogarniającego współczucia do wszelkiego istnienia, wtedy staniemy się jednym ciałem i jedną Duszą.

Obyśmy zdążyli.

Każdego dnia umiera z głodu 18 tysięcy niewinnych dzieci…… całe miasta…. Taka współczesna, codzienna rzeż niewiniątek. Bo przecież reszta ludzkości jest zajęta, musi gonić za pieniędzmi, musi zarabiać na siebie….kto może ten pracuje, kto nie może ten umiera z głodu!

Tak Szczęściarz zdecydował na początku swej drogi i stracił ojca. A jak Ty zdecydujesz? Miliony dolarów idą każdego roku na produkcję nowych efekciarskich filmów, super gier komputerowych, wypasionych monitorów… wszystko po to byś mógł zapomnieć o ciemnych sprawkach tego świata i nie myśleć o skutkach ubocznych pogoni szczurów.

Zapamiętaj, mój Przyjacielu, morał tej opowieści: Twoje decyzje zostaną z Tobą na zawsze, nie uciekniesz od nich nigdy. A pieniądz – pieniądz to przykra konieczność, spadek po przodkach, z którym musimy się szybko rozprawić zanim pożremy wszystkich naszych braci, zanim przegramy za pieniądze cały nasz Dom, bez którego nie będziemy mogli dalej tu żyć. Walcz o zaufanie i obdarzaj zaufaniem, nawracaj z błędnej drogi i pomagaj podnieść się tym, co opadli z sił.

To nasze dzieci umierają z głodu, to nasi bracia opętani podsycaną nienawiścią strzelają do siebie z karabinów.

Jesteśmy jedną Rodziną. I jedną Duszą. Czas to sobie uświadomić.

Pokażmy światu, że Polacy nie dadzą się opętać ządzy pieniądza! Pokażmy, że są większe wartości na tym świecie, bez których dalsza koegzystencja staje się powoli niemożliwa! Pokażmy światu, jak Polska staje się Jedną Rodziną, która pomaga reszcie świata!

Znów o religii

 

Znalazłem śmieszny artykuł szykanujący nieco katolicyzm, niemniej ukazujący niemało prawdy o nim i jego historii (o ile możemy mieć jakąkolwiek pewność, że historia opisująca coś co już nie istnieje, którą także ludzie napisali, jest prawdą).

Po przeczytaniu go uświadomiłem sobie, że mimo wszystko szanuję jeszcze tą religię. Za co?

Prawdą jest, że wszelkie religie są dziełem człowieka i jego rozumu. A rozum jak to rozum potrafi operować na tym i tylko tym, co zna – więc też tworzy i kopiuje to, co już zna.

Nijak zrozumieć nie może czegoś, co wykracza poza nasze pojęciowe myślenie.

Prawdą jest jeszcze to, że to właśnie od modlitwy i religii katolickiej rozpoczęła się moja droga w nieznane i choć dawno temu przestałem chodzić do kościoła to pamiętam, że to właśnie od kościoła zaczęło się moje uświadamianie sobie Siły Intencji, czy Prawa Przyciągania. To dzięki religii nauczyłem się prosić Boga o pomoc.

Prawdziwym zadaniem religii w życiu człowieka jest ukierunkowanie go na badanie świata nie-fizycznego i ukrytych możliwości człowieka, dzięki którym może lepiej się realizować Tutaj, a do których, jak wierzę :), ludzkość zaczyna w większości wreszcie dojrzewać. Celem religii na przyszłość jest moim zdaniem badanie duchowego świata i jego racjonalny opis.

Żeby jednak podjąć się takich celów Kościół musiałby napisać nową Biblię :)

Kościół wskazuje nam drogę przez wyciszenie, modlitwę do intuicji i intencji, dzięki którym możemy zmienić nasz świat i nasze dotychczasowe życie na coś wielowymiarowego i głębokiego. Szkoda tylko, że zmusza nas do tak dużej koncentracji na niepotrzebnych współczesnym ludziom rytuałach i powtarzaniu fraz z Pisma sprzed paru tysięcy lat.

Ileż Kościół by zyskał wiernych, gdyby prowadził ich w prawdziwie duchowe życie, gdyby wzbogacał ich wiedzę o Świadomości, o Świecie Nie-fizycznym o praktyczne wskazówki i porady, jak czerpać z tych światów, jak zrozumieć swoje prawdziwe pochodzenie i cel w tym życiu.

Ale może to lepiej, że religie, pozostawione samym sobie nie przeszkadzają prawdziwym Odkrywcom w poszukiwaniach i w tworzeniu Nowej Biblii :)

Mój Plan na To Życie

Zainspirowany tym, co udostępnił nam niedawno Ayamahambho (jeśli jeszcze nie wiesz o kim mowa to natychmiast udaj się na tą stronę i nie grzesz więcej:)) postanowiłem podzielić się kilkoma moimi wnioskami, planami i osiągnięciami z resztą polskiego świata OBE.

OSIĄGNIĘCIA

Nie będę tutaj wdawał się w szczegóły. Wystarczy, że powiem, że zajmowałem się tematem od dobrych 5 lat. Wiem już mniej więcej jak obracać gotówką, by zamierzony skutek był najbardziej pewny i obarczony najmniejszym ryzykiem.

PLAN

Z miesiąca na miesiąc wydaje się on być coraz bardziej realny.

Na najbliższe dwa lata mam zaplanowaną spłatę długu z równoczesnym treningiem inwestowania, potem mam rok oszczędzania i na koniec (a raczej na początek) zaczynam inwestowanie w realu, które daje mi solidny przychód w skali m-ca (niestety nie da się tego wszystkiego przyspieszyć, ponieważ nie chce się zadłużać).

Dzięki temu jestem w stanie uwolnić siebie i Conchi od pracy etatowej, bez konieczności otwierania jakiegokolwiek biznesu, czy czegoś takiego, po roku inwestowania.

Ale to nie koniec:) Po następnym roku (2015) planuję rozpocząć projekt “Niebieska Przystań”!
Tak moi mili, NP żyje, żyje w mojej głowie, sercu i duszy. Żyje jako organizacja, dzięki której przyniesiemy światu mnóstwo materiałów, narzędzi i wiedzy nt. niefizycznego. Poruszymy świat!
Docelowo będą w tej organizacji zatrudnieni wszyscy, którzy coś osiągnęli i czymś zasłynęli w sferze badania niefizycznego i chcą to dalej robić całym sobą. Będą dostawać regularne wypłaty, dzięki którym będą mogli żyć godnie i będą realizować własne inicjatywy, na które wreszcie będą mieli czas. Dlaczego wszyscy utalentowani i rozwinięci Badacze Nieznanego mają użerać się z kasą? :D Aha, no i oczywiście muszą oni chcieć rozpocząć taką współpracę.

Gdy się rozkręcimy i znajdziemy odpowiednie miejsce (jakiś rok, może dwa później) wtedy zbudujemy Instytut NP, zamieszkamy w nim na stałe.

WNIOSKI

Instytut NP stworzy stabilny i dostępny dla każdego pomost między światem fiz. i niefiz. Będziemy również nauczać ludzi jak mają badać swoje pochodzenie i cel, jak uniezależnić się finansowo, jak poszerzać swoją świadomość i mozliwości umysłowe, będziemy pomagać ubogim i potrzebującym… tematów może być bez liku (oby tylko rąk starczyło… i kasy:). Warsztaty, materiały szkoleniowe, kursy, prezentacje, wykłady…

Plan jest ambitny, ale jest też MOŻLIWY DO ZREALIZOWANIA.

Czy teraz wiecie dlaczego wycofałem się z tematu OBE i RD i skupiłem się na sferze finansowej? Bo RD od tej właśnie sfery trzeba zaczynać! :)

Miśki, przed nami Wspaniałe Czasy!

Pozdrawiam i życzę wszystkim Dobrej Myśli.

Something magical becoming real…

 

Beautiful song…

Coming soon something good
Something we can share, understood
Could be better news we can share
Something’s coming soon I hear it everywhere

(Live it)
It’s the story of our lives
(Give it)
It’s the way we’ve always been

(Live it)
Though the mountains may divide
(Give it)
We have reached the sea

I believe we can change
We can make it more than a dream
And I believe that we can change
It’s not as strange as it might seem

In the air I can feel
Something magical becoming real
From the other side looking in
Come on throw the dice and tonight we’ll win

I believe we can change
We can make it more than a dream
And I believe that we can change
It’s not as strange as it might seem

Driving through the night, just you and me
Faster than pale moonlight something’s calling, calling us away
Do you believe heaven is a better place?
We’ll be there in a heartbeat

(Pet Shop Boys – More Than Just a Dream)

Kapitalizm – nasza prawda

Trochę prawdy o kapitaliźmie w Polsce, jego krótka historia- polecam!

O religiach, nauczycielach, itp. – czyli instrukcja życia

Trochę śmieszny, trochę przerażający, na pewno skłaniający do refleksji filmik, polecam!

Chcesz wiedzieć co jemy?

OK, ale uprzedzam, może Ci się to nie spodobać: